Komentarz miesiąca  11/2006

W Komentarzu miesiąca  4-5/2006 pisałem:

      "...Zbliżają się wybory samorządowe i staniemy przed wyborem nowego wójta i radnych gminy. I zapewne jest to chwila, kiedy należałoby się zastanowić, jakiego gospodarza chcemy mięć. Czy ma być to osoba, która tylko obiecuje, czy raczej taka, która twardo stoi na gruncie rzeczywistości, potrafi powiedzieć nie  i rozumnie rządzić budżetem. W tym kontekście wydaje się być dobrym posunięciem, umieszczenie pozytywnych reklam wyborczych w Rakszawskich Aktualnościach, nie szkalujących innych kandydatów. Ja ze swej strony również w najbliższym komentarzu dołączę do takiego promowania kandydatów czy programów wyborczych. Układając  te programy, należałoby  jednak pamiętać o nie powtarzaniu błędów, które doprowadziły do obecnego stanu gminy..."

         Niestety w ostatnim 99 numerze wyborczym Rakszawskich  Aktualności już na czołówce gazety przywołuje się słowa Papieża Jana - Pawła II  "Pokój Tobie (Polsko) Rakszawo!", co moim zdaniem jest co najmniej niestosowne. Dalej w imię tego hasła Pan Tadeusz Dańczak - Pełnomocnik Komitetu Wyborczego Wyborców Pojednanie, skrupulatnie wyszukuje nawet tak oczywiste fakty, jak rożne drobne opłaty i zakupy, by zaatakować Panią Marię Kulę. Pragnę odnieść się do spraw, o których tym artykule nie wspominano. Wszyscy mówią o pieniądzach, a nikt nie mówi o tym jakimi sposobami rządził Pan Wójt i czy ktoś z tego tytułu był pokrzywdzony. Doświadczyłem kilka razy jak Pan Wilczek kłamał mnie np. o tym, że przelewy do kasy zapomogowo - pożyczkowej już "poszły", gdy w rzeczywistości były zaległości i po kilka miesięcy. Nie można było przez ten fakt odebrać przyznanej pożyczki. Sam sprawdzałem ten fakt w Banku Spółdzielczym w Żołyni. Dlatego do dziś w jedynej gminie w powiecie, a może w i województwie sami zbieramy pieniądze po szkołach i wpłacamy na konto kasy zapomogowo-pożyczkowej w Łańcucie. 

       Pan Dańczak pisze o różnych wydatkach Komisarz i podkreśla drobne kwoty w postaci kilkunastu tysięcy zł, a zapomina o kwocie prawie jednego miliona zł karnych odsetek dla ZUS- u oraz opłat egzekucji komorniczych w szkołach. Ja jako pracownik szkoły byłem przez niepłacenie na czas ZUS-u poszkodowany, gdyż nie przesyłane składki na II filar Otwartych Funduszy Emerytalnych "nie pracowały" na moją przyszłą emeryturę.

       Inna sprawa dokapitalizowania Energokomu  - przez 14 lat umarzano podatki Fabryce Sukna w Rakszawie i była to jedyna pomoc, która nie dała żadnego efektu poza efektem propagandowym.

       Pożyczka rządowa - nie była by na pewno konieczna, gdyby nie tak rozrzutna polityka Pana Wójta prowadząca do powiększającej się spirali zadłużania gminy.  

      Na koniec artykułu mówienie o moralności!!!  Można tu  stwierdzić - Tylko to jest prawdziwe i moralne co ja powiem i zrobię, nie istnieje nic poza tym, bo to służy mojemu celowi, który uświęca środki. Odnoszę takie wrażenie, że jest to sposób uprawiania polityki przez grono zwolenników Pana Jana Wilczka.  

      Pan Dańczak polemizując na łamach Rakszawskich Aktualności zapomniał według mnie o słowach św. Mateusza  Ewangelisty - "Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? (Mt 7.3) - obłudnie osądzając drugiego człowieka i nie chcąc pamiętać jakie krzywdy zostały wyrządzone innym. 

Więcej o w/w sprawach pisałem również w komentarzach nr 3, 4-5 i 6 z poprzednich miesięcy

 Proszę o komentarze ze strony czytelników pod adresem wawrzaszek1@wp.pl.

Wiesław Wawrzaszek 

 

Komentarz miesiąca  9/2006

    Rozpoczęliśmy nowy rok szkolny, który został zdominowany przez kontrowersyjne działania Pana ministra Giertycha. Ten niezłomny, choć tak jeszcze młody polityk robi wszystko, by stać się postacią widoczną w mediach. Swoimi pomysłami zdumiewa nie tylko dorosłych Polaków, ale i samą młodzież. Obok decyzji w sprawie tzw.  "amnestii maturalnej" powołanie Narodowego Instytutu Wychowania uważam za dalece niefortunny pomysł. Pomijając już sam fakt, że taki instytut będzie kosztował to najważniejsze jakie będą jego efekty. Tak samo jak nad efektami i sensem zastanawia się dzisiaj wielu pedagogów wprowadzonej w 1999 roku reformy sytemu oświaty poprzez utworzenie gimnazjów. 

     Jakimi to metodami ma zamiar podnieść poziom patriotyzmu naszej młodzieży Pan Minister. Czy maja to być lekcje historii, czy może tworzenie nowych statystyk potrzebnych do pracy dla pracowników nowopowstałego instytutu? Przez analogię sami wiemy do czego doprowadziła procedura awansu zawodowego nauczycieli - zbieranie papierków. 

     W kontekście tych pomysłów Pana Giertycha spodobała mi się wypowiedź Pani Magdaleny Środy (filozof, etyk, w rządzie Marka Belki pełnomocnik ds. równego statusu kobiet i mężczyzn) na łamach FAKTU -" Zakończmy XIX wiek" (4.09.2006). Przytoczę fragment z którym w pełni się zgadzam:

     "... Również  w interesie państwa polskiego leży, aby szkoła polska nie była szkołą XIX - wieczną, podporządkowaną sentymentalnym pomysłom patriotycznym, lecz szkołą nowoczesną, otwartą, europejską, z edukacją obywatelską. Kto żyje w tym kraju, kocha go. Polskę naprawdę da się kochać mimo politycznej aktywności ministra Giertycha i jego kolegów. Jednak miłości (do czegokolwiek) wyuczyć się nie można. Nie można stawiać z niej stopni. Ona jest. Uczyć się trzeba tego, co w Polsce niesłychanie trudno - obywatelskich cnót. A więc: praworządności, tolerancji, solidarności, aktywności, przedsiębiorczości, pracowitości, lojalności, otwartości umysłu, krytycyzmu. No i przede wszystkim myślenia. Myślenie jest bowiem tarczą, która chroni przed złem, serwilizmem, bezmyślnością, arogancją..."

     Można w tym miejscu przytoczyć wg Encyklopedii PWN definicję pojęcia patriotyzm - "Patriotyzm to umiłowanie ojczyzny, zdolność poświecenia się dla niej, stawianie dobra swego kraju ponad partykularne interesy własne i własnej klasy, profesji, partii itd." I jednocześnie zadać pytanie rodzicom, politykom a tak naprawdę całemu społeczeństwu - Jaki my dajemy przykład patriotyzmu? Ktoś mądrze powiedział, że najlepszy jest własny przykład w procesie wychowywania młodego pokolenia a nie czcze gadanie oderwane od rzeczywistości. Mielibyśmy sobie zapewne wiele do zarzucenia, w jak sposób pokazujemy  swój poziom patriotyzmu, a zarazem obywatelskiej postawy. Dlaczego tak niechętnie (wręcz ze wstydem) wywieszamy na swoich domach flagę narodową w dniach rocznic i wydarzeń państwowych? Dlaczego potrafimy tylko na wszystko narzekać, a nie stać nas na zmienienie tej rzeczywistości poprzez udział w wyborach  lub aktywne włączenie się w lokalne lub szersze działania samorządowe. Dlaczego tak bezmyślnie podchodzimy do nieprzestrzegania prawa - np. prawa w ruchu drogowym, czym się nawet potrafimy chwalić. Wszyscy zatem musimy kształtować i okazywać patriotyzm - nauczyciel w szkole, pracownik w zakładzie pracy, rodzic w domu -  abyśmy później nie byli zdziwieni (tak jak w reklamie "Życia Warszawy"  przedstawionej w TVN) wypowiedziami młodych Polaków, że wyjeżdżają z kraju na stałe, bo dlaczego mają wracać?

     Na koniec chciałbym jeszcze odnieść się wypowiedzi działacza LPR pana Wojciech Wierzejskiego, który w Sygnałach Dnia I Programu Polskiego Radia w dniu 13 września, podsumował ZNP jako organizację komunistyczną. Związek zawodowy nauczycieli ma już za sobą 100 - letnia tradycję. Działa w niej zdecydowana większość naszego środowiska. Prawdą jest jest, że ZNP działało również po wojnie. Zapytam tutaj Pana Wierzejskiego - dlaczego nie ma wyrzutów sumienia, że zdobywał wykształcenie w komunie? Powinien temu zaprzeczać lub bardzo się tego wstydzić, a nic na ten temat się nie mówi. Tą wypowiedzią w radio obraził środowisko nauczycieli, do którego tak przymila się Liga Polskich Rodzin różnymi obietnicami przedwyborczymi. Moim zdaniem większość polityków nie zastanawia się nad tym o czym publicznie się wypowiada.  

W powyższych sprawach można również znaleźć stanowisko Zarządu Głównego ZNP pod adresem www.znp.edu.pl.

     W nowym roku szkolnym życzę wszystkim Pedagogom i Pracownikom obsługi szkół wiele zadowolenia ze swojej pracy i jak najlepszych efektów edukacyjnych i wychowawczych w kształtowaniu młodego pokolenia.    

Jak zawsze proszę o komentarze ze strony czytelników pod adresem wawrzaszek1@wp.pl.

Wiesław Wawrzaszek 

 

Komentarz miesiąca  6/2006  

    W numerze kwietniowym ECHA  "Gazecie Ziemi Łańcuckiej" ukazał się artykuł pracowników szkół pt. "Oświata w Gminie Rakszawa". W odpowiedzi Pana Jana Wilczka.w następnym numerze tejże gazety opublikował swoje przemyślenia.

      W kilku zdaniach chciałbym się odnieść do tego artykułu.  Dziwi mnie wypowiedź Pana J. Wilczka, że szkoły wymagają remontów i dlatego w budżecie zaplanowano środki na inwestycje i remonty. Przecież wszyscy chcemy pracować w dobrych warunkach, a szczególnie dzieci i młodzież, która wywodzi się z tego środowiska. Nieszczelne okna, przemarzające nieocieplone ściany gimnazjum, przeciekające dachy szkół wymagają przecież remontu i nie jest to jakiś interes nauczycieli, za który mają dziękować Pani Komisarz. Można powiedzieć, że jest to najnormalniejsze działanie dobrego gospodarza.   

      Zgadzam się, że na oświatę trzeba dopłacać co roku z budżetu gminy. Nie jest to nic niezwykłego ponieważ, nie ma takiej gminy w Polsce, która nie dopłaca do oświaty. Możemy tu zadać pytanie, czy chcemy oświaty na dobrym poziomie?, czy może pozamykajmy szkoły? Rozumiem, że w dobie niżu demograficznego będą konieczne działania zmieniające strukturę szkół w gminie. Ale mówienie, że nie będzie nas stać w przyszłości na stabilizację środowiska nauczycielskiego, jest wyraźnym działaniem na obniżenie statusu naszego środowiska oraz stwarzaniem zagrożenia zwolnieniami (czyli w domyśle -zastraszanie i skłócanie nauczycieli ze środowiskiem - jako dobra metoda rządzenia).  

       Trzeba sobie jeszcze wyraźnie powiedzieć, że nie byłoby zarządu komisarycznego, gdyby płacone były na czas składki ZUS-owskie pracowników szkół. Jednak fakt ten nie docierał do wyobraźni Pana Wójta, który uważał, że jeśli trzeba będzie spłacać te składki to bez odsetek. Ale niestety należności z tego tytułu wynosiły 856.000,00 zł  i odsetki 719.565,60 zł. Co dało już tak dużą kwotę do oddłużenia szkół w 2005 r. Do tego należy zaliczyć prowadzenie przedszkola i oddziałów przedszkolnych (jako zadania własnego) w kwocie, która była podana w artykule - 487.287,68 zł zaległości ZFŚS z 2004 r  w kwocie 224.930,00 zł. Nie bierzemy również pod uwagę inwestycji - 13.991,00 zł oraz dowożenia uczniów do szkól jako  zadania własnego - 95.000,00 zł. Zliczając wszystkie te wydatki otrzymujemy: 2.396.774,20, co świadczy, że do sumy 2.454.061,00 zł podanej w artykule gmina dodała (jako zadania nie własnego) w roku budżetowym 2005 kwotę: 57.286,80 zł. Uważam, że jest to mała kwota jak na finanse gminy.  Celowe podanie innej, tak dużej kwoty (ok. 2,5 mln, w której ukryte są zadłużenia z poprzednich lat) bez odpowiedniego wyjaśnienia, robi na czytelniku wrażenie, jakoby co roku gmina musi wykładać tak ogromne kwoty ze swojego budżetu na oświatę. Jest to po prostu zwykłe kłamstwo. Potrzeba tylko mądrego i rozsądnego gospodarowania społecznymi pieniędzmi, aby nie doprowadzać do takich zadłużeń w przyszłości.

      Czytając ten artykuł odniosłem również wrażenie, że w oparciu o podane liczby byłoby katastrofą przejmowanie jeszcze jednej szkoły - mam tu na myśli ZSTG w Rakszawie. Pan Wójt zapewne przez taką wypowiedź dał (nieopatrznie) argumenty wszystkim tym, którzy z różnych względów nie chcą przejęcia tej szkoły. 

Proszę o komentarze ze strony czytelników pod adresem wawrzaszek1@wp.pl.

Wiesław Wawrzaszek 

 

Komentarz miesiąca  4-5/2006  

      Zbliżają się wybory samorządowe i staniemy przed wyborem nowego wójta i radnych gminy. I zapewne jest to chwila, kiedy należałoby się zastanowić, jakiego gospodarza chcemy mięć. Czy ma być to osoba, która tylko obiecuje, czy raczej taka, która twardo stoi na gruncie rzeczywistości, potrafi powiedzieć nie  i rozumnie rządzić budżetem. W tym kontekście wydaje się być dobrym posunięciem, umieszczenie pozytywnych reklam wyborczych w Rakszawskich Aktualnościach, nie szkalujących innych kandydatów. Ja ze swej strony również w najbliższym komentarzu dołączę do takiego promowania kandydatów czy programów wyborczych. Układając  te programy, należałoby  jednak pamiętać o nie powtarzaniu błędów, które doprowadziły do obecnego stanu gminy.

       Można wyrazić zadowolenie z wypowiedzi w Rakszawskich Aktualnościach Ks. Wiesława Opalińskiego, że "ta nowa sytuacja, w jakiej znalazła się Rakszawa bardzo mnie zabolała". Bo rzeczywiście może zaboleć, gdy w skutek takich rządów doprowadza się do zatrzymania rozwoju gminy. I nie jest to fakt, który nastąpił nagle. Złożyły  się na to kilkuletnie działania Pana Wójta, których uwieńczeniem stał się zarząd komisaryczny. I nie była to niespodzianka, ponieważ mówiono o tym na sesjach Rady Gminy, posiedzeniach Regionalnej Izby Obrachunkowej i sami jako związek zwracaliśmy na to uwagę. Sytuację powyższą spowodowały, jak twierdzi  Ks. W.Opaliński tzw. "opinie negatywne", które zakończyły się zawieszeniem w czynnościach Wójta i Rady Gminy. Jest to dość ciekawa teoria. Można z tego wywnioskować, że nie wolno krytykować i mówić o błędach wójta, tylko ciągle wysławiać jego zasługi. Tylko, że takie i większe zasługi ma każdy z wójtów w sąsiednich gminach, a nikt nie mówi tam o zarządach komisarycznych. Po prostu uważam, że teraz powinien rządzić gminą inny człowiek.  

      Dopiero obecna naprawa finansów (oddłużenie oświaty i inne) przez Panią Komisarz, jak i funkcjonowanie urzędu gminy na zdrowych zasadach idzie w dobrym kierunku i należałoby to kontynuować. 

       Nie zgodziłbym się natomiast ze sformułowaniem, umieszczonym w tym samym artykule, że - "znani mi, dobrzy i spokojni ludzie, zaczęli, jak to się mówi "skakać sobie do oczu". Jeśli mówienie w sposób otwarty swoich opinii i zdecydowane upominanie się o swoje prawa nazywamy skakaniem sobie do oczu - to czym w takim razie jest demokratyczne państwo prawa. Dlatego w związku z tym, pytam:

-  po co  Solidarność walczyła o wolną Polskę?,

-  dla jakich idei Wałęsa walczył z komunizmem (choć nie podzielam jego poglądów, ale szanuję Go za to co zrobił)?,

-  dlaczego tak trudno jest  dzisiaj przeciwstawiać się ludziom, którzy w sposób autorytarny nawołują do jedynie słusznych działań, a nie stać nas na samodzielne i twórcze  myślenie (przypomina mi to trochę okres sprzed 1989 r.)?,

- dlaczego tak mało kto przygląda się politykom (także tym w obrębie gminy) pod względem moralnym?

      W nawiązaniu do ostatniego pytania, mam do dziś po prostu żal do byłego Pana Wójta za to że, zapominając o naszych ZUS-ach oraz płaceniu na czas pensji (wydruki przelewów bankowych), nie raczył nas po pierwsze poinformować o powyższych faktach w odpowiednim momencie i po drugie najważniejsze, nie stać Go było na zwykłe ludzkie "przepraszam". Można by tutaj przytoczyć cytaty z Katechizmu Kościoła Katolickiego, bo przecież w większości jesteśmy wierzący - "Wszelkiego rodzaju przywłaszczenie i zatrzymanie niesłusznie dobra drugiego człowieka, nawet jeśli nie sprzeciwia się przepisom prawa cywilnego, sprzeciwia się siódmemu przykazaniu"  i dalej  "Świadome wyrządzanie szkody własności prywatnej lub publicznej jest sprzeczne z prawem moralnym i domaga się odszkodowania"(s.553),  "...Słuszne wynagrodzenie jest uzasadnionym owocem pracy. Odmawianie go lub zatrzymywanie może stanowić poważną niesprawiedliwość (s.558)". Mamy jeszcze jedno bardziej dobitne sformułowanie, o którym może niektórzy nawet nigdy nie słyszeli. W tzw. Grzechach wołających o pomstę do Nieba w punkcie 4 jest napisane jest: "Zatrzymywanie zapłaty sługom i najemnikom".  

      Moim zdaniem jeśli mamy demokrację to możemy w sposób taktowny, zdecydowany i zgodny ze swoim sumieniem wypowiadać swoje zdanie nie obrażając przy tym żadnej osoby i nie naruszając jej godności osobistej. Dlatego w dalszym ciągu zamierzam publikować swoje przemyślenia przez  internet. Oczekuję na komentarze ze strony czytelników pod adresem wawrzaszek1@wp.pl.  

Wiesław Wawrzaszek 

 

 

Komentarz miesiąca - 3/2006

W związku z uruchomieniem strony naszego związku postanowiłem w comiesięcznych wypowiedziach odnosić się do niektórych problemów dotyczących naszego środowiska. 

Na początku chciałbym w pełni poprzeć stanowisko wszystkich pracowników oświaty zawarte w wyżej opublikowanym artykule. 

Jednym z problemów, który dość długo zaprzątał uwagę nauczycieli i Urząd Gminy - były niezapłacone składki ZUS za rok 2000 i 2001 pracowników oświaty. Należności z tego tytułu zostały uregulowane przez Panią Komisarz pod koniec 2005 roku. I wydawałoby się że jest już po problemie, gdyby nie rozpowszechniane poglądy, że to za sprawą upominających się nauczycieli o swoje prawa pracownicze (dbanie o przyszłość swoich emerytur poprzez terminowe wpłaty składek ZUS), doprowadzono do zmiany Wójta na Komisarza Rządowego. Paradoksalnie trudną sytuację szkolnego ZUS-u można byłoby uratować zaciągniętym kredytem w wysokości 1000 000 zł przez Radę Gminy w 2002r., która w całości była deklarowana przez Pana Wójta na spłatę tych należności. Potwierdził to Pan Wójt w piśmie wyjaśniającym do Regionalnej Izby Obrachunkowej. Niestety na ten cel zostało przeznaczone tylko 180 000 zł (18% kredytu), zapewne przez brak determinacji i chęci.

Całość naszych dążeń ze strony ZNP do uregulowania tej kwestii oraz innych problemów, już trochę mniej znaczących (nieterminowe przelewy: na ROR-y, do Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej), ale równie uciążliwych, można prześledzić w pismach, które najpierw kierowaliśmy do Pana Wójta (jednak bez odpowiedzi), a gdy to nie odniosło skutku do różnych instytucji w Rzeszowie i Warszawie. Prowadzone były również rozmowy w tej sprawie, które kończyły się tylko niespełnionymi obietnicami. Można postawić pytanie, czy i jak długo mieliśmy czekać, kiedy rozmowy i prośby nie skutkowały - i nie występować do instytucji centralnych o interwencję w tej sprawie? Zabrakło, jak mnie się wydaje poważnego podejścia do problemu i doszło do lekceważenia tych, którzy czuli się oszukani i pokrzywdzeni. Zauważył to dopiero Pan Wójt, kiedy Jemu Pani Komisarz chciała wstrzymać pensję. Wówczas natychmiast wiedział, że istnieje coś takiego jak ZUS, którego składki decydują o przyszłej emeryturze,  czemu dał wyraz w swojej wypowiedzi dla regionalnej Telewizji Rzeszów. Mało kto też mówi otwarcie, że tak naprawdę od 1992 r, kiedy to Gmina Rakszawa jako druga w województwie podkarpackim przejęła szkoły, z większym lub mniejszym skutkiem Pan Wójt korzystał z subwencji oświatowej, do innych celów, co w konsekwencji doprowadziło do tak dużego zadłużenia. O wykorzystywaniu subwencji oświatowej do innych zadań niż szkolnictwo, praktycznie systematycznie świadczy chociażby fakt, że środki tej subwencji spływające z Warszawy przez cały miesiąc nie były zatrzymywane na pensje w dniu 1-ego każdego miesiąca, tylko gmina musiała zaciągać kredyty krótkoterminowe (za co należało zapłacić odsetki) do uregulowania płac.  

Należałoby tutaj zadać pytanie: jakimi kryteriami i wartościami kierował się Pan Wójt nie płacąc tych składek. Mam nadzieję, że prawie wszyscy jesteśmy wychowani w kulturze chrześcijańskiej i niektóre zasady są jednoznacznie rozumiane przez wszystkich - mam tu na myśli zasady Dekalogu. Istnieje również opinia wśród mieszkańców Rakszawy jakoby nauczyciele żądają od gminy dodatkowych przywilejów, a i tak mają dobrą, popłatną pracę. Nie mówi się tu jednak, że tak naprawdę chodzi tu o najzwyklejsze normalne warunki pracy, na które była zwrócona uwaga w wyżej opublikowanym artykule. Czyli, takie rozumienie praw i obowiązków pracownika, pracodawcy i organu prowadzącego (Urzędu Gminy), w których wszystkie strony wzajemnie się szanują, szukają kompromisów i dążą do jak najlepszej współpracy dla dobra dzieci, młodzieży i środowiska.    

Drugą sprawą, którą chciałbym poruszyć jest przejęcie przez Gminę Rakszawę Zespołu Szkół Tekstylno Gospodarczych im B. Żardeckiego w Rakszawie.  Moim zdaniem o sprawie tej można byłoby już dawno zapomnieć, gdyby o takim połączeniu pomyślano w 1999 r., gdy wdrażano reformą oświaty. Lub jeśli nie wówczas to w 2003 r., gdy poddano pod głosowanie uchwałę o przejęciu szkoły przez Radę Gminy. Zapomniano tylko o lepszym przygotowaniu tego punktu podczas obrad Rady (czego byłem światkiem na pierwszej próbie podjęcia tej uchwały). Nie zaproszono przedstawicieli Zarządu Powiatu Łańcuckiego, ani nie przedstawiono konkretnych wyliczeń kosztów funkcjonowania zespołu szkół. Jeśli byłyby te warunki spełnione, mogę twierdzić, że radni podjęliby uchwałę większością głosów. W tej sprawie nasz związek wystosował pismo do Przewodniczącego i Radnych Rady Gminy w Rakszawie, na które nie uzyskał wówczas odpowiedzi oraz  pismo do Pana Starosty (wraz z odpowiedzią). Nie na wszystkie jednak nasze pytania Pan Wicestarosta Józef Rzepka udzielił odpowiedzi, o co będziemy jeszcze występować. Dane dotyczące naboru, budżetów, planów ZSTG im B.Żardeckeigo w Rakszawie przedstawiają dokumenty Rady Powiatu. 

Powyższa sprawa ciągle jest otwarta i zapewne będzie musiała powrócić w nowej kadencji Rada Gminy. My nauczyciele i ZNP nie ukrywamy naszych niepokojów związanych z planowanym przejęciem tej szkoły przez gminę. I nie chodzi tu od razu o negatywne nastawienie środowiska nauczycielskiego co było zasugerowane w artykule Rakszawskich Aktualności nr 96/2006 s.12.  Potrzebna jest tylko dobra informacja i rzetelna informacja dla małych środowisk takich jak Wydrze czy Węgliska, że po przejęciu tej placówki koszty utrzymania szkół nie wzrosną do tego stopnia, że będzie potrzeba reorganizacji lub zamykania szkół w tych miejscowościach. Moim zdaniem konieczna jest debata społeczna w tej sprawie z wszystkimi zainteresowanymi stronami.

Przytaczane w mojej wypowiedzi różne pisma i dokumenty mają w bardziej obiektywny sposób uzasadniać moje stanowisko (jak i stanowisko związku) w tych sprawach. Jestem zdania, że aby coś oceniać trzeba sobie zadać trochę trudu do przeanalizowania dokumentów i faktów, aby nie tworzyć plotek czy pomówień. Jednocześnie zwracam się  prośbą do przesyłania e.mailem uwag po przeczytaniu powyższego komentarza.  

Wiesław Wawrzaszek